Hemofobia, czyli lęk przed pobieraniem krwi. Jak pokonałam hemofobię i dlaczego jest to takie ważne?

Jeżeli na samą myśl o pobieraniu krwi robi Ci się słabo, oblewają Cię zimne poty i kręci Ci się w głowie, to wiedz, że współodczuwam z Tobą ten "ból" i doskonale wiem co wtedy czujesz. Do niedawna miałam bardzo silny, paniczny, histeryczny lęk przed pobieraniem krwi. Na szczęście udało mi się wyleczyć z tej fobii i tym doświadczeniem chciałam się z Wami podzielić! Artykuł powstał dla osób z podobnym problemem do mojego.

Moja hemofobia to nie był zwykły strach, to był paraliż, płacz, histeria i uczucie, że zaraz umrę jak tylko pomyślałam, że kiedyś będę musiała tę krew pobrać. Dodam, że mój lęk powstał zanim kiedykolwiek w życiu miałam pobieraną krew. Ta fobia była silna do tego stopnia, że nie mogłabym wtedy napisać tego artykułu, bo już czułabym, że jest mi słabo. Nie mogłabym też czytać takiego tekstu, bo źle bym się czuła. Jednak Drogi Czytelniku, nie będę tu opisywać nic co mogłoby sprawić, że poczujesz się słabo, spokojnie ;)

Zacznijmy od tego czym dokładnie jest hemofobia i co to w ogóle jest fobia?

Cytat ze strony: psychologia.wieszjak.polki.pl

Hemofobia to lęk przed widokiem, pobieraniem i badaniem krwi oraz wszystkim, co ma z nią związek. Fobia ta ma podłoże psychiczne i często wywołuje ją uraz, który pojawił się w dzieciństwie lub w życiu dorosłym. Dużą rolę odgrywa tutaj również genetyka.
Strach przed widokiem krwi jest bardzo trudno pokonać. W przypadku nadmiernego lęku mogą wystąpić omdlenia wazowagalne (zespół naurokardiogenny wywołujący odruchowe zwolnienie rytmu serca oraz spadek ciśnienia). Konsekwencją nadmiernego lęku są:

  •     zawroty głowy,
  •     nudności,
  •     zaburzenia wzroku i słuchu,
  •     nadmierna potliwość.

Fobie są to zaburzenia nerwicowe, których podstawowym objawem jest lęk przed osobami, zjawiskami, przedmiotami. Lęk utrudnia normalne funkcjonowanie w społeczeństwie.
Fobie wywoływane są przez konkretne sytuacje, zjawiska, osoby, które odcisnęły piętno na naszej przeszłości.
Osoba cierpiąca na daną fobię odczuwa niepokój wiążący się z konkretną osobą, sytuacją lub rzeczą mimo tego, że jest świadoma irracjonalności swojego lęku. Chęć ukrycia fobii i obawa przed jej odkryciem przez innych ludzi może wywołać atak paniki.

 

Skoro już z naukowego punktu widzenia wiemy czym jest hemofobia i w jaki sposób się objawia, to samo zdanie sobie z tego sprawy, jest małym krokiem do tego, żeby fobię pokonać. Jednak nie do końca, ponieważ tak jak jest wyżej napisane, osoba, która ma fobię uświadamia sobie, że jej lęk jest właściwie bezpodstawny. Wie, że pobierając krew nic jej się nie stanie. Jednak nie o to chodzi. Dlatego argumenty innych osób, typu: Ale przecież to nic nie boli, Nawet nic nie poczujesz, To trwa kilka sekund, Nic Ci się nie stanie, itp. itd., nic nie dają, pomimo że to prawda :) Bo osoba z hemofobią zdaje sobie z tego sprawę, ale dalej się boi. Jej lęk jest zakorzeniony, gdzieś głęboko w podświadomości, której racjonalne argumenty nie przekonają...

Co u mnie spowodowało hemofobię? Dlaczego się bałam pobierania krwi?

Według teorii mogą mieć na to wpływ geny, ponieważ mój ojciec ma ogromny lęk przed pobieraniem krwi, robi mu się słabo itd. Jednak ja jestem zdania, że to nawet nie genetyka, tylko podświadomość. Ponieważ całe życie wmawiano mi, że jestem podobna do mojego ojca, (co nie jest do końca prawdą i buntuję się przeciwko temu), to moja podświadomość zakodowała sobie, że pod względem lęku do pobierania krwi też jestem do niego podobna. Po za tym ojciec mojego ojca (mój dziadek) oddawał honorowo krew po pół litra, babcia też się nie boi pobierania krwi, więc gdzie tu logika? Kochani w taki sposób programuje się nas od dziecka, na różne lęki, także wyznania religijne, poglądy i inne rzeczy. Pamiętajmy, że każdy z nas jest odrębną jednostką i możemy mieć jakieś podobne cechy po rodzicach, ale to nie jest wyrok i pewnik! Każdy człowiek jest inny, niepowtarzalny...

Druga rzecz, która z pewnością miała wpływ na moją hemofobię to przykre doświadczenie z pierwszej albo drugiej gimnazjum. Nie pamiętam dokładnie. Mieliśmy nauczyciela od historii i techniki, któremu między innymi zawdzięczam wielkie braki z podstaw historii. Nie uczył nas nic, czasem przychodził po przepiciu, całe lekcje opowiadał o jakiś dyrdymałach, historiach swojego życia, ciekawostkach z dupy wziętych, za przeproszeniem. No i pewnego dnia opowiadał o krwi, jakiś ranach i tego typu rzeczach. Robił to w tak obrazowy sposób, że zrobiło mi się słabo, raz jasno, raz ciemno przed oczami. Ledwo zdołałam podnieść rękę i poprosić czy mogę wyjść z sali. Dobrze, że koleżanka z ławki wybiegła za mną, widziała, że coś ze mną nie tak. Szłam do ubikacji, trzymając się ściany i złapała mnie, zemdlałam.... Od tamtej pory, oprócz historycznych braków, zawdzięczam Panu Dariuszowi hemofobię. Dziękuję bardzo i pozdrawiam Panie Darku :)

Jak pokonałam hemofobię?

Pod koniec ubiegłego roku zaczęło się ze mną dziać coś niedobrego. Sporo schudłam w szybkim czasie, a włosy wypadały mi garściami :( Byłam załamana, nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Poszłam do lekarza rodzinnego, który zalecił mi na początek badania krwi. Gdy to usłyszałam, myślałam, że zejdę... Zbierałam się długo do tego, żeby na to pobranie pójść i miałam już myśli, żeby nie robić tych badań, że samo mi przejdzie. Taka reakcja obronna ;)
Zmotywował mnie jednak brat mojego ojca - Piotrek, który jak tylko dowiedział się o moim problemie to powiedział, że on ze mną pójdzie, wejdzie do gabinetu i nie opuścimy go dopóki nie pobiorę krwi. Stwierdził, że jak pójdę z Tomkiem (moim chłopakiem) to on będzie się nade mną użalał itd., i nic z tego nie będzie. Coś w tym było co powiedział, potrząsnął mną i umówiłam się z nim z samego rana na pobranie krwi.
Poszliśmy we trójkę; ja, Piotrek i Tomek. Obstawę miałam niezłą ;) Dla mnie samym sukcesem było wejście do przychodni i czekanie w kolejce do punktu pobrań... Weszłam na początku tylko z  Tomkiem. Pani, która miała mi pobrać krew była młoda, bardzo uprzejma i miła, super dziewczyna. Jednak to nic nie dało, bo spanikowałam i nie dałam sobie pobrać krwi. Jak tylko zbliżała się do mojej ręki, to czułam, że mnie „boli”. Wyszliśmy z gabinetu. Jak Piotrek się dowiedział, że nic z tego nie wszyło, powiedział, że nie wyjdziemy stąd i koniec. Jakie zdziwienie malowało się na twarzach pań pobierających krew, jak weszłam z dwoma chłopami do gabinetu :) Teraz się z tego śmieję, szkoda, że tego nie nagraliśmy, byłabym gwiazdą Youtuba ;)
Piotrek trzymał mnie za głowę i rękę, mówił do mnie, „potrząsnął mną” w taki sposób, że końcu tę krew udało się pobrać. Szczerze, nawet nie zrobiło mi się słabo :) Byłam z siebie ogromnie dumna. Od tamtej pory jeszcze dwa razy pobierałam krew. Raz weszłam z Tomkiem, potem już sama :) Nie mdlałam, nic mi się nie robiło. Czuję się wyleczona z hemofobii. Jestem z tego powodu ogromnie szczęśliwa, wdzięczna Piotrkowi za determinację i Tomkowi za cierpliwość. Dzięki chłopaki za troskę ;)

Jak pokonać lęk przed pobieraniem krwi?

Nie wiem czy moja historia pomoże osobom z taką przypadłością, ale co mogę Wam doradzić?
Po pierwsze wybierz przychodnię do której masz zaufanie, gdzie pracują miłe i wyrozumiałe osoby. Najlepiej młode, ponieważ mają jeszcze cierpliwość do pacjentów, są na początku swojej ścieżki kariery i im zależy. Ja miałam to szczęście, że za pierwszym razem krew pobierała mi dziewczyna zaraz po studiach, zrobiła to tak delikatnie, że naprawdę nic nie poczułam. Rozmawiała ze mną jak z człowiekiem, a nie natrętem. Drugi raz pobierałam krew w tej samej przychodni, tylko u innej dziewczyny i też było OK.
Priorytetowe jest to, żeby gabinet był wyposażony w wygodny fotel z oparciem i opcją pobierania krwi na leżąco. Wtedy możesz się wyluzować i nawet jak zemdlejesz to nic Ci się nie stanie.
Ważne jest, żeby przychodnia pobierała krew w nowoczesny sposób, takimi jednorazowymi probówkami, a nie strzykawkami. Tak jak ja miałam w mojej ukochanej przychodni :) Wtedy, przysięgam, że nie czuje się nic!
Za trzecim razem musiałam pobierać krew w innym miejscu, gdzie gabinet wyglądał jak z czasów PRLu, pielęgniarki też. Krzesło było bez oparcia na plecy i głowę, rękę kładło się w nienaturalnej  pozycji, wyżej niż się ma klatkę piersiową... Kobitka robią pobieranie strzykawką i zrobiła to tak niedelikatnie, że mnie zabolało i miałam siniaka przez kilka dni. :( Przy wcześniejszych pobraniach nic takiego nie miało miejsca, nawet nie było widać miejsca po ukłuciu. Gdybym poszła tam za pierwszym razem, to na pewno dalej bałabym się pobierania krwi. Dlatego Twój komfort psychiczny i fizyczny jest najważniejszy!
Jeżeli boisz się pobrania tak bardzo jak ja się bałam to idź z bliską Ci osobą, tylko taka co sama nie ma fobi. ;) Wytłumacz jej dlaczego odczuwasz lęk. Nie patrz się na to jak pobierają Ci krew. Będzie dobrze. Wierze w to, bo ja byłam tak krytycznym przypadkiem, że parę miesięcy temu byłabym w stanie z rezygnować z propozycji zatrudnienia z umową o pracę, bo wtedy trzeba robić badania kontrolne krwi. Serio, nie przesadzam!

Dlaczego tak ważne jest pokonanie hemofobii?

Ponieważ przez badanie krwi można odkryć choroby. Mnie wyszły problemy z tarczycą, stąd to chudnięcie i wypadanie włosów. Podstawowe badania krwi takie jak morfologia, OB, rozmaz pozwalają ocenić czy w organizmie jest jakiś proces zapalny. We krwi można odnaleźć tak zwane autoprzeciwciała, które atakują własne tkanki. TSH to badanie poziomu tarczycy.
Krótko mówiąc badanie krwi to inwestycja w Twoje zdrowie i życie! Badanie krwi jest też pomocne przy ustaleniu przyczyn łysienia, ponieważ zaburzenia hormonalne, immunologiczne, choroby wewnętrzne mogą wpływać na nadmierne wypadanie włosów, a czasem tylko przez badanie krwi da się ustalić co nam dolega.

P.S Jeżeli cierpisz na hemofobię i potrzebujesz wsparcia, napisz do mnie. Nie wiem czy pomogę, ale na pewno zrozumiem. :)
 

Komentarze

Hej :) Po przeczytaniu tego wpisu uświadomiłam sobie, że nie jestem sama i ,,jakaś dziwna", tylko mam poważny problem, z którym borykają się też inne osoby. Od zawsze mam lęk przed pobieraniem krwi. Nawet teraz, po przeczytaniu wpisu, czuję się słabiej, jakby mnie żyły bolały. Straszne to jest, bo robię kłopot w przychodni itp.. Już byłam na kilku pobieraniach krwi, w leżącej pozycji, z delikatną pielęgniarką i mimo to bardzo źle się czułam. Naprawdę nie wiem jak sobie z tym radzić. W tym roku skończyłam 18 lat, więc z dziecięcej przychodni, gdzie miłe pielęgniarki mnie już znają i rozumieją, będę musiała przepisać się do dorosłych. Boję się, że tam już nie będzie wyrozumiałości.. Naprawdę nie wiem jak to przezwyciężyć.. Dodam, że siostra ma podobnie, obie jak byłyśmy małe chorowałyśmy. Nie pamietam już wizyt w szpitalu, ale być może zapisały się one w mojej podświadomości..

Obrazek użytkownika gorzkakokoszka
Wysłane przez gorzkakokoszka w 08.08.2014

Tak jak sama zwuważyłaś może to być kwestia tego, że zapisało się to w Twojej podświadomości. Twoje ciało kojarzy szpital, pielęgniarki itd z bólem, cierpieniem, ogólnie ze złymi wspominieniami. Jeżeli bardzo Ci to dokucza i nie umiesz sama sobie z tym poradzić, to może warto pomyśleć o psychoterapii. Ponoć hamofobię można wyleczyć z pomocą psychologa. Trzymam kciuki, żebyś się uporała z tym problemem.

Moja hemofobia nie była tak zaawansowana jak twoja. Nie panikowałam przed pobieraniem krwi, nie boję się widoku krwi, ale mimo to notorycznie po pobieraniu krwi robiło mi się słabo, na zmianę zimno, gorąco i duszno. Nic nie mogłam na to poradzić. Nie wiem skąd mi się to wzięło. Jedyny "dziwny" moment jaki pamiętam, to taki, że kiedy byłam dzieckiem miałam robioną szczepionkę, a po tym jak wyszłam z gabinetu prawie zemdlałam. Nie wiem, może został mi jakiś psychologiczny uraz. Później przez wiele lat nie było potrzeby pobierania krwi aż do czasu kiedy po 20-stce stwierdzono u mnie niedoczynność tarczycy. I zaczęło się - wizyty kontrolne co pół roku a co się z tym wiąże regularne pobrania. To była tragedia. Nie mogłam chodzić sama, bo robiło mi się słabo, po pobieraniu. Przez wiele lat mój organizm nie mógł się przyzwyczaić. A kiedy się poprawiło? O dziwo, kiedy zaszłam w ciążę. :) Ilość badań, które trzeba w tym czasie wykonać jest porażająca. Po pobraniu trzech pełnych strzykawek prawie odjechałam na fotelu. Raz byłam zmuszona pójść do innego laboratorium niż zwykle, a tam pielęgniarka zaproponowała, że pobierze mi krew na leżąco, na kozetce. To było takie proste. Nie wiem jak to działa, ale nawet przez sekundę nie było mi słabo. Jakbym w ogóle nie miała pobieranej krwi. Od tamtej pory zawsze domagam się pobierania na leżąco i problem nie występuje! Nawet przy trzech pobraniach w godzinnych odstępach. Jestem uratowana. :) Co prawda nadal nie wyobrażam sobie, że mogłabym z własnej woli pójść na Wampiriadę czy tym podobne, ale jest zdecydowanie lepiej. :)

Obrazek użytkownika gorzkakokoszka
Wysłane przez gorzkakokoszka w 19.01.2015

Będąc w ciąży organizm mógł sam sie zmoblizować do tego, żeby "być silnym". W końcu będąc w ciąży czeka kobietę coś cięższego niż pobranie krwi... :) Sama nie miałam pobieranej krwi na leżąco, ale myślę, że to dobry pomysł. Podczas leżenia ciało mimowlonie jest bardziej wyluzowane. Zawsze można o to poprosić w przychodni, a w każdej przyjaznej przychodni pielęgniarki pytają czy woli się pobieranie na leżąco czy siedząco. Tak czy inaczej warto spróbować w ten sposób jeżeli ktoś się boi.

Też mam hemofobię i mi chyba przechodzi, bo pobierania krwi się boje, ale nie zabieram ręki i jest okej nawet nie mdleje, ale przy wkucie wenflonu jest gorzej wtedy już mdleję, nie ma mnie, ale to mini, rodzice wtedy mnie zagadują i jest w miarę okej. Twój artykuł wiele mi dał i wierzę, że z tego wyjdę. :)

Dzień Dobry ja mam 12 lat wszyscy mi mówili że z tego wyrosne ale ja w to nie wierze..
to tak...kiedys jak mialam pobieraną krew to strasznie panikowałam ale nie mdlalam ani nic.
Lecz wkońcu gdy pewnego dnia przyszlam na pobieranie krwi z tatą to jak mówilam ze ja nie chce to mówili zebym nie przesadzala ze sa gorsze rzeczy od tego i mówil ze jestem panikarą.
I gdy przyszlam to tak jak zawsze panikowalam, cala sie trzęsłam i nie moglam usiedziec i poszlam do toalety i stalam przed lustrem opierając sie o sciane... chwile później wyszlam i od razu zawolali mnie do gabinetu...bylam strasznie przestraszona.
Gdy siedzialam to sie caly czas o cos pytalam tej pani która mi krew pobierala.
No to tak ta pani widziala strach w moich oczach i mnie zagadywala i pobrala mi tą krew jak wstalam to bylam taka oszołomiona jeszcze jak wychodzilam z gabinetu zobaczylam jak ta pani przelewa moja krew do jakis pojemniczków na coś tam...juz nie pamiętam...ale dobra i szlam i przed samym wyjsciem oslablam i czulam pisk w uszach mój tato powiedzial zebym nie wymyslala i nagle gdy sie na mnie popatrzyl odbilam sie od sciany i upadlam na ziemie . ale na szczescie mój tato mnie zlapal. gdy sie obudzilam lezalam na podłodze. a wokól mnie pielegniarki. od tegu czasu nawet gdy mysle o tym to mi sie slabo robi...i wiem ze nie dam rady na kolejnym pobieraniu

Obrazek użytkownika gorzkakokoszka
Wysłane przez gorzkakokoszka w 13.02.2015

Cześć Natalio! Rozumiem, że boisz się ponownego pobrania krwi, bo masz przykre doświadczenie. Pomimo to uważam, że jak raz dałaś sobie radę, to dasz sobie też radę drugi raz. I tak uważam, że jesteś bardzo odważna, ponieważ ja w wieku 20paru lat wchodiłam dwa razy do gabinetu i panikowałam gorzej od Ciebie. Dałaś radę, a to, że zemdlałaś potem to nie ma żadnego znaczenia. Ludzie dorosli mdleją, nawet dorośli, wielcy faceci, więc nie masz się czym przejmować. Z tego co piszesz wynika, że jesteś bardzo odważną dziewczyną!
Moja rada jest taka, żeby następnym razem nie patrzeć w ogóle na samo pobieranie, ani potem na to co z tą krwią się dzieje. Odwróć wzrok, najlepiej zamkij oczy, swobodnie połóż głowe obok.
Mnie po pobieraniu też było kiedyś słabo, ale nie zemdlałam, bo po pobraniu usiadłam sobie spokojnie, oparłam się i odpoczełam, wyluzowałam się i wstałam dopiero, aż poczułam się lepiej. Do tego zawsze przed pobraniem kupuję puszczkę coli, ponieważ bardzo ją lubię i ma dużo cukru, poprawia mi nastrój. Zaraz po pobraniu siadam spokojnie, piję colę i dopiero idę do domu, od razu czuję się lepiej! Możesz kupić colę lub inny słodki napój, który lubisz i napić się po wszystkim, odczekać. Gwarantuję Ci, że wtedy nie zemdlejesz, będziesz się czuła lepiej.

dziękuję pani ;) Ostatnio miałam szczepienie trochę się denerwowalam ale dałam radę i wszystko było ok. Tylko teraz będę miała pobieranie krwi a to jest gorsze od szczepienia.boję się tego.

Wlasnie 3 czerwca ide na pobieranie a nastepnie na testy alergologiczne :( troche sie boje i nie wiem co zrobić żeby się tak nie stresować ...

Bardzo pani dziękuję . Dzisiaj miałam pobieranie i nie zemdlalam i było super nawet mi się to spodobało :D dałam radę. Jak weszłam to położyłam się na takie łóżko , i odwrocilam głowę i chwila i było po wszystkim. Dziękuję pani za porady. ;)

Witam :) znowu Ja :D ostatnio jak byłam na testach alergicznych to zrobiła mi te testy i jak czekałam 15 minut aż coś wykażą nagle zaczęłam źle się czuć no i zemdlalam po raz 2. We wrześniu będę miała szczepienie i kolejne testy boję się ze znowu zemdleje i znowu będę się strasznie bała w drodze na zrobienie tego .

Obrazek użytkownika gorzkakokoszka
Wysłane przez gorzkakokoszka w 18.08.2015

Pomimo tego, że pokonałam swój lęk, to 2 msc byłam na pobraniu krwi i też był moment, że ogranął mnie duży stres. POinformowałam pielęgniarkę, że czuje się zestresowana, żeby była dla mnie wyrozumiała i uśmiechnęłam się. To sprawiło, że była dla mnie bardzo uprzejma, pytała po kilka razy, po wszytskim czy wszytsko ok i czy na pewno dobrze się czuję. Może za bardzo zamykasz się w sobie ze swoim problemem? Może warto porozmawiać z kimś bliskim o tym co czujesz, żeby bardziej osowoić lęk, a nie chować go w sobie i samemu się zamartwiać? Nie myśl o tym, że zemdlejesz, tylko wyobrażaj sobie sytuację, że dobrze się czujesz po pobraniu itd. Kiedyś pisałaś o tym, że pokonałaś lęk i czułaś się dobrze, przywołuj te pozytywne wspomnienia, żeby oszukać mózg i wmówić mu, że będzie ok i nie zemdlejesz. :)

Jedni wyrastają, inni nie. Z czasem może trochę łatwiej nad sobą panować. Kwestia doświadczenia.

Z tymi omdleniami, to głowa do góry - mój szwagier ma podobnie. Po prostu pobieraj krew na leżąco; idź na badanie nie z tatą, tylko z przyjaciółką - taką co szybciej ochrzani pielęgniarkę za zbyt małą delikatność niż Ciebie; po pobieraniu poleż chwilę z zamkniętymi oczami, a potem zjedz coś słodkiego.

Ja jako nastolatka byłam przekonana, że nie będę miała dzieci (chyba że adoptowane), bo ciąża wiąże się z pobraniami krwi co miesiąc. I wenflonem w czasie porodu, ale o tym jeszcze wtedy nie wiedziałam.

Teraz mam 26 lat i mam dwoje dzieci. To nie znaczy, że przestałam się bać. Nadal płaczę i jest mi niesamowicie słabo (przy czym ja akurat nie mdleję). Ale wiem, że to irracjonalne, więc się zgadzam. Przed badaniem informuję, że się boję i że często krew nie chce sama lecieć tą metodą próżniową czy jakąś tam (wolę uprzedzić niż żeby potem była nerwówka i wszystko dłużej trwało). Staram sie tez zawsze chodzić do położnych w konkretnej przychodni, gdzie już mnie znają i są dla mnie wyrozumiałe. To nie takie proste, gdyż muszę przepuścić wszystkie ciężarne, a wczesniej czasem przepisać skierowanie z NFZ na Lux medowe u lekarza rodzinnego, ale warto. Wyrozumiałość to klucz do sukcesu. Przecież mój płacz nie ma znaczenia dla krwi w ręce, więc nie rozumiem, czemu czasem pielęgniarki tak sie denerwują. Warto pójść do tych spokojnych.

Ostatnio lekarz zlecił mi jakieś badanie w sąsiednim gabinecie. Takie od ręki. Myślałam, że jakiś wymaz z gardła czy coś takiego, bo było podejrzenie anginy. Wchodzę pewna siebie do środka, a tu pani mówi, bym usiadła na fotelu zabiegowym. Rozglądam się, a tu tylko fotel do pobierania krwi. Już sie zaniepokoiłam, ale pytam, czy chodzi o ten do pobierania. Pani, że tak, bo przecież pobieramy krew. Ja wielkie oczy, no bo jak to, lekarz nic nie mówił. A pani że spokojnie, bo to tylko z palca. I wtedy mnie zamurowało - nigdy nie miałam z palca. A słyszałam, że na palcach jest dużo zakończeń nerwowych, więc moze bardziej boleć. Niby tylko kropla, ale z palca to jakos bardziej obrzydliwie. No więc już pot na czole, już kolana się uginają, już łzy w oczach. A pani co? Od razu się poirytowała. Ja płaczę, ta się przygotowuje i ględzi, że jak tak można, że do psychiatry powinnam pójść, że leczyć się, że to nienormalne, żebym się uspokoiła, że jak ja będę dzieci rodzic?! A ja: mam już dwójkę! Musiała się zdziwić. Można przejść przez życie z takimi lękami. Nie jest łatwo, ale się da. Dlatego głowa do góry!

mam pytanie poniewaz ja tez mam takowa dolegliwość ale mam problem bo w miescie w którym mieszkam nie ma przychodni której bym zaufał a po drugie nie mam z kim tam pujść
bo rodzicowi powiedza ze moze isc na kawe bo jestem duzy a z bratem to lipa (wstydze sie powiedziec starszemu bratu o tym) Doradź mi bo mam problem
Pozdrawiam
Przemek

Obrazek użytkownika gorzkakokoszka
Wysłane przez gorzkakokoszka w 19.03.2015

Cześć Przemku! Powiedz mi przede wszytskim ile masz lat? Jeżeli chcesz wejść z kimś to myślę, że nie będzie z tym problemu, wystarczy zagadać z pielęgniarką. :) Czemu się wstydzisz powiedzieć bratu? Może z nim będzie Ci raźniej i pokonasz lęk. Jakbyś był z Kielc to mogę iść z Tobą. ;) Moim zdaniem powinienieś porozmawiać poważnie z mamą/tatą, nie wiem z kim masz lepszy kontakt i powidzieć, że jest to dla Ciebie problem. Jak będą Cię zbywać pokaż im ten artykuł, na prawdę wiele osób ma taki problem i nie ma najmniejszego powodu do wstydu, serio!
Zobacz też ten wpis, jest tam moja koresponencja mailowa z Panem Krzysztofem, który jest dorosłym mężczyzną, a też boi się pobierania: Lęk przed pobieraniem krwi? Nie jesteś z tym sam!

16 mam tak ze złych wspomnien w dziecinstwie tzw traume a jest problem bo zadna z pieleginiarek nie zgodziła sie abym był z kimś popierajac to argumentem ze to gabinet zabiegowy a nie miejsce do przychodzenia z kimś (jestem z kielc) gadałem i gdy byli ze mna to zostali z automatu wyproszeni na korytarz więc widzisz ja tak lajtowo nie mam jak ty bo ty jak pisalas poszłas z dwoma facetami a mi roziców wyprasaja

16 jestem z kielc mych rodziców wypraszaja za kazdym razem mówiac ze to gabinet zabiegowy a nie pokój spotkan a brat to inna para kaloszy on pracuje ma tylko wekeendy wolne i jemu by sie nie chciało nigdzie isc a poza tym jak mu sie coś powie to sie simieje bo juz prubowałem i za kazdym razem zawsze tak samo moje jedno zdanie a on juz sie smieje

U mnie taka terapia nie podziała :/ Całe zycie chodze z obstawa na pobrania krwi (ostatnie jakieś 6-7 lat temu). W 1 gimnazjum zemdlałam po tym, jak babka obkleila mi reke plastrem i ta zrobiła się sina. Zerwała mi mama plaster, zobaczyłam dziurkę i bach. Teraz nastraszono mnie, że mam dziwną szyje, że tarczyca mi chyba rośnie. Staram się sobie wytłumaczyć, że musze iśc pobrac krew na TSH i ogólnie morfologię. Ale ciężko mi to idzie. Chociaż jest sukces, ponieważ planuje iśc do lekarza po skierowanie na badania. Zobaczymy, co dalej. Póki co, kiedy tylko pomysle o pobraniu, robi mi się słabo. Ogólnie widok krwi mnie nie rusza, tylko samo pobieranie. Głupia fobia!

Obrazek użytkownika gorzkakokoszka
Wysłane przez gorzkakokoszka w 14.04.2015

Nie ważne czy z obstawą czy nie, ważne żebyś poszła. Miałam kiedyś drobne wahania TSH i miałam problemy ze dużym spadkiem wagi i wypadającymi włosami, dlatego to badanie jest bardzo ważne dla Ciebie, Twojej urody i zdrowia.

Świetny artykuł. Dzięki niemu wiem ze nie jestem z tą fobią sama. Opisałaś dokładnie mój przypadek. Robie te same badania krwii na TSH, a powinnam isc na nie juz dawno temu ale sparaliżował mnie lęk. Teraz pod naciskiem mojego chłopaka powiedzialam lekarzowi co mi jest i poprosilam z drżeniem w głosie o skierowanie. Teraz schizuje sie bo jutro jedziemy rano na badania. Mam nadzieje, ze nie bedzie tak zle i pokonam swój lęk podobnie jak ty. Gratuluje i zazdroszcze sukcesu ☺

Kurcze... Może też mam hemofobię?
Przede wszystkim, to cześć! Mam na imię Gosia i mam 20 lat. Odkąd pamiętam, mam problem z pobieraniem krwi, jednak tyczy się to głównie żył - że tak powiem. Kiedy byłam mała i pobierali mi krew z palca, właściwie nie reagowała w żaden dziwny sposób. Dopiero, gdy nadszedł moment "normalnego" pobierania... Cóż, samych początków tego nie pamiętam dokładnie, ale wiem, że towarzyszył mi już wtedy ból, płacz, ogromny strach i wszystko, co najgorsze. Zawsze reagowałam na pobieranie krwi tak samo, dopiero w późniejszych latach nieco się to poprawiło. Jednak dalej mam problem z samodzielnym pójściem na te badania - zawsze chodzę z kimś bliskim, bo inaczej nie daję rady - kiedy wiem, że muszę je wykonać, robi mi się słabo, czasem nawet niedobrze, ręce mnie bolą i natychmiast stają się osłabione. Kilka tygodni temu musiałam mieć pobieraną krew, i gdy siadłam na fotelu zaczęłam się trząść, w trakcie badania serce mi przyspieszyło, ciężko mi było oddychać, słabłam, a potem obraz mi się zamazywał, był jakby za mgłą. Oczywiście nawet nie zerkam w stronę pielęgniarki (a raczej pielęgniarza, bo mam "swojego" ulubionego pana ;) ), bo chyba bym zeszła na zawał. Po każdym pobraniu daną rękę mam bardzo osłabioną, boli mnie. Nie mogę tez zanadto prostować ręki, bo wtedy ból przeszywa mi ją całą, choć w ciągu dnia zapominam o badaniu i zajmuję się czymś innym, więc nie wiem, czy ma to jakieś powiązania z psychiką. Jednak ostatnio i tak nie było źle, w porównaniu z tym, co było rok temu...
Byłam w specjalistycznej klinice, gdzie miałam mieć wykonany szereg badań, ponieważ nie mogę się pochwalić zbyt dobrym zdrowiem, a trzeba było to i owo sprawdzić. Miałam mieć wykonywane badanie krwi przez ok. 3 dni, 3 razy dziennie w odstępie chyba... 1,5h? Nie pamiętam dobrze. W każdym razie, chcieli mi założyć tzw. "motylek". Jak zobaczyłam, co to jest, od razu kazałam im się z tym do mnie nawet nie zbliżać, bo bym umarła wiedząc, że przez kilka godzin w mojej żyle coś tkwi. Aż mi się słabo robi, jak to wspominam... Więc pielęgniarka musiała mnie kłóć te 3 razy; była tak niedelikatna i niewyrozumiała, że przez te bite kilka godzin płakałam, a raczej wręcz wyłam na korytarzu szpitala, dygocząc z bólu - dosłownego bólu, bo myślałam, że ręce to mi zaraz urwie; od góry miałam wrażenie, jakby spływał wrzątek, a od dołu ręki lód, mieszając się w miejscu pobrania i tworząc "wybuchającą bombę substancji". Nawet ciocia, z którą tam byłam - bo jest lekarzem - nie chciała mi uwierzyć, że tak bardzo mnie boli, ale po ok. 6h stwierdziła, że jednak mówię prawdę... Zbiegło się nawet pół personelu oddziału, bo byłam dla niech tak bardzo DZIWNYM PRZYPADKIEM. Oczywiście od razu ciotce powiedziałam, że ma mnie zabrać do domu, i że może lekarzom powiedzieć, że nie wrócę na dalszy ciąg badań. Myślała, że żartuję... Nie wróciłam. Przez dwa kolejne dni nie mogłam dosłownie ruszać rękami, o podnoszeniu ich nie było mowy. Były tak bardzo osłabione i obolałe, jak jeszcze nigdy w życiu. Nie było dość dużych śladów po pobraniu, ale jednak uczucie robiło swoje. Każdy się dziwił, czemu tak reaguję, a ja wiedziałam, że tak mam od zawsze, choć wtedy naprawdę to odbiegało nawet od mojej "normy".
W każdym razie, jak wspomniałam, zastanawiam, się, czy to na pewno jest hemofobia. Bo z jednej strony, kiedy przeczytałam ten artykuł, miałam podobne odczucia do moich poprzedników - robiło mi się słabo i niedobrze na samo wspomnienie badania krwi. I co dziwne, nie dzieje się tak na sam widok krwi - jak by było zgodne z hemofobią - mogę oglądać w filmie zakrwawionych ludzi, ale kiedy jest jakaś scena z tym nieszczęsnym pobieraniem krwi, czy robieniem jakichkolwiek zastrzyków w okolice żył, muszę od razu odwrócić głowę, bo czuję się beznadziejnie. Wtedy robi mi się słabo, niedobrze, ręce bolą i znowu słabną, aż mnie coś w środku skręca. I tak jest już od X lat. Jak napisałam, nie pamiętam, dlaczego się tak tego boję - bo to jest też strach, niewątpliwie. Przy ostatnim pobieraniu, kiedy już nawet ten znajomy pan stwierdził, że jestem histeryczką -mama trzymała mnie za rękę i głowę - inna pielęgniarka, która mnie od lat zna, zgodnie z moją mamą stwierdziła, że mam tak od zawsze. Gdzieś potem przeczytałam o hemofilii i zaczęłam się zastanawiać, czy mój przypadek może pod to podchodzić... Bo nie mam idealnych objawów jak w tym schorzeniu, ale co by to innego mogło być? Ciocia mówiła, że mogę mieć bardzo niski próg bólu, jednak mnie się wydaje, że nie chodzi tylko o to. Może się mylę? Sama nie wiem...
Ach, no i kiedyś musiałam pobierać krew ok. co pół roku, jednak wtedy jakoś normalnie mi to przychodziło, nie było tragedii, pomimo wciąż występującego bólu i dolegliwości z tą sytuacją związanymi. Reagowałam jednak nieco delikatniej, ale jak mówię - ból i zawroty głowy występowały. Ponadto, nikt z moich bliskich raczej nie miał takich problemów, jak ja. Czy więc mogę mieć homofobię?

Obrazek użytkownika gorzkakokoszka
Wysłane przez gorzkakokoszka w 22.04.2015

Nie jestem żadnym znawcą ani psychologiem, ale wydaje mi się, że jest to hemofobia. Przcież nie boisz się chyba bólu? Tylko wywołuje to w Tobie nieuzasadniony lęk? A nieuzasadniony lęk to fobia.

Strony

Dodaj komentarz

ACM (3) Alterra (2) Ampułka (6) Annabelle Minerals (1) Anwen (8) Aptekarz (1) Aromaesti (1) Artego (11) Artykuł sponsorowany (10) Ava (2) B&V (1) Babuszka Agafii (8) Baikal Herbals (1) Banfi (1) Barwa (3) Batiste (2) Bayer (1) beautycycle (1) Beauty Farm (1) Be Beauty (1) bez spłukiwania (4) Biały Jeleń (3) Bielenda (3) BIO (1) Bioetika (4) Biolaven (2) Bioselect (1) Biosilk (2) Biotter (1) Biovax (10) Cafe Mimi (1) Carin (1) Cece (1) Cera Plus Solution (2) Chantal (9) Cien (1) Deba Biovital (1) Dermika (1) Dr Beta (2) Ecolab (7) Elfa Pharm (1) Elia (1) Equilibra (6) Eveline (2) Farmona (8) fitness (8) Fitokosmetik (11) Fitomed (4) Floraldix (1) Floresan (1) Floslek (1) Fox (1) Fratti (1) Gal (3) Garnier (1) Gliss Kur (1) GO Cranberry (1) Green Pharmacy (3) Green Style (1) henna (22) Herbapol (1) Isana (1) Joanna (2) Kallos (4) Karelia Organica (3) Kemon (2) KFD Nutrition (1) Khadi (13) Koloryzacja (29) krem do włosów (3) Kulpol (2) La Luxe (1) La Roche-Posay (6) LashVolution (2) Lass Naturals (4) Leśny Zielarz (1) Lidl (1) Loreal (2) Love2mix Organic (4) Lęk przed krwią (3) makijaż (2) Marion (9) Marrakesh (1) Maska do włosów (71) Mgiełka (8) Mila (9) Montibello (12) Mysterium (1) Mythos (2) Naked Hair Challenge (1) Nami (3) Natura Estonica (3) Natura Siberica (4) Natura Vita (2) Natur Vital (2) Nivea (6) NOVA (1) Nutrilite (1) Nymphes (1) ochrona UV (3) Odżywka do włosów (54) Olej (29) Olivaloe (2) Olivellenic Organics (2) Olive Way (1) Olivia Garden (4) Organic Shop (1) Organicum (1) Organique (1) Orientana (6) Paul Mitchell (6) Peeling skalpu (12) Pharmaid (1) Pielęgnacja twarzy (52) Pilomax (3) Planeta Organica (11) Polin (1) Produkt niesilikonowy (70) Produkt silikonowy (66) Professional Line (1) Półprodukt (15) Płukanka (4) rzęsy (1) Salus (1) Satinique (1) Seboradin (3) Selective Professional (1) Serum do włosów (21) Sesa (2) Smooth (1) strzyżenie (13) Suchy szampon (6) Suplement diety (20) Sylveco (10) Szampon delikatny (37) Szampon oczyszczający (18) szczotka (6) TianDe (5) Trądzik (15) Urodziny (3) Urtekram (1) Vichy (1) Vis Plantis (2) Vitapil (1) wakacje (15) Wcierka (22) WS Academy (1) Włosy Plus Solution (1) Yves Rocher (2) Ziaja (6) Zioła (2)